Jestem wielką filmomaniaczką i nie wyobrażam sobie dnia bez oglądania jakiegokolwiek filmu, krótkometrażowego czy pełnometrażowego. Najbardziej pałam uwielbieniem do filmów fantasy, ostatnio nawet do horrorów mrożących krew w żyłach. Coraz to nowsze produkcje skradają moje serce i pozytywnie mnie zaskakują. Lubię, gdy film jest dopracowany pod względem wizualnym i dźwiękowym, a przy tym przekazuje wartości ważne dla współczesnego świata. Zdaję sobie sprawę, że lista, którą za chwilkę wam przedstawię, nie każdemu przypadnie do gustu, ale liczę, że znajdziecie tu coś dla siebie. Możecie też mi polecić parę swoich ulubionych filmów. Chętnie uzupełnię nimi swoją listę!
"Igrzyska Śmierci" w reżyserii Gary'ego Rossa zostały nagrane na podstawie powieści Suzanne Collins pod tym samym tytułem. Jedna z najbardziej popularnych trylogii. Jennifer Lawrence jako Katniss Everdeen oraz Josh Hutcherson jako Peeta Mellark - główne postacie, dające całej trylogii przeznaczenie. Cudowny film, który zaskoczył pozytywnie wszystkich, w tym i mnie. Szczerze, nie myślałam, że przekonam się do "Igrzysk Śmierci". Według mnie był to kolejny film akcji nic nie wnoszący do życia, bez żadnego wątku. Myliłam się...
Myślę, że po samym obejrzeniu filmu mogę stwierdzić, że to, co mnie nauczył pozostanie we mnie na bardzo długo. Mam nadzieję, że niedługo sięgnę po książkę Suzanne Collins, aby na nowo obudzić emocje jakie towarzyszyły mi przy oglądaniu filmu: smutek, a zarazem wzruszenie oraz radość, ale i strach o los bohaterów, ich życie. Po premierze filmu pierwszej części "Igrzysk Śmierci" na polskiej stacji telewizyjnej dosięgało mnie zaciekawienie, co będzie dalej. Potrzebowałam całej nocy - 7 nieprzespanych godzin, aby w pełni dowiedzieć się jak potoczyły się losy Katniss i Peety w następnych częściach: W pierścieniu ognia oraz Kosogłosa podzielonego na dwie części. Nie poszły na marne. W końcowej części Kosogłosa emocje wzięły górę i przyznam, że się popłakałam, oczywiście ze wzruszenia i szczęścia po tym jak wszystko zakończyło się świetnym zakończeniem. Samo opisanie wszystkich części zajęłoby mi dobre kilka godzin, dlatego postaram się, aby nie spoilerować tym, którzy jeszcze trylogii nie obejrzeli, choć chyba i tak większość zna, i są zwolennikami "The Hunger Games".

